fbscript
Alan wake 2 recenzja

Recenzja gry Alan Wake 2

2023-11-23 | Blog | 0 komentarzy

Oryginalny Alan Wake, zaraz obok kilku innych wybitnych tytułów, był wystarczającym powodem, aby nabyć konsolę Xbox 360. Głównie dlatego, bo dopiero po dwóch latach otrzymaliśmy stosowny port na PC. Tak świetna pozycja aż prosiła się o pełnoprawny sequel. Z upływem lat szanse na to malały, aż niespodziewanie smaczki obecne w grze Control ponownie przywróciły wiarę w kontynuację. Czy studio Remedy sprostało oczekiwaniom graczy?

◾ Szukasz komputera gamingowego? Sprawdź ➡ KOMPUTERY OPTIMUS

Bo do tanga trzeba dwojga 

Alan Wake powrócił w długo oczekiwanej kontynuacji, gdzie za iście zawiłą fabułę odpowiada Sam Lake. Tytuł, opracowany przez studio Remedy Entertainment, znów rzuca gracza w świat mrocznych tajemnic, gdzie światło staje się kluczowym elementem przetrwania. Akcja rozgrywa się w dwóch miejscach. Przygodę zaczynamy w miejscowości Bright Falls. Drugą połowę zabawy stanowią zmagania w tzw. Leżu Mroku. Jest to złowrogi świat, który przyjął formę miasta Nowy Jork.

Pierw wcielamy się w agentkę specjalną FBI Sagę Anderson, która wraz z partnerem Alexem Caseyem (w tej roli Sam Lake), udaje się do Bright Falls celem rozwiązania serii tajemniczych morderstw. Drugą część gry spędzimy w skórze tytułowego Alana Wake’a walczącego o życie w wspomnianym Leżu Mroku. Historie obu postaci z czasem przeplatają się wzajemnie, tworząc spójną narrację. To właśnie w niej tkwi główna siła Alan Wake 2, trzymając gracza w napięciu przez większość gry.

Zobacz też: Battlefield 4 ma już dziesięć lat

Jednakże, niektóre wątki fabularne mogą sprawić wrażenie nieco zagmatwanych, zwłaszcza dla tych, którzy nie mieli styczności z oryginałem. Chcąc w pełni zrozumieć i docenić sequel trzeba znać pierwowzór. Na ten przykład, śledztwo agentki FBI zaczyna się od wyłowionego z jeziora Cauldron ciała Roberta Nightingale, który brał udział w wydarzeniach opisanych w pierwszej grze. Co więcej, Alan Wake 2 delikatnie nawiązuje także do wydarzeń z Control, co poniekąd daje nam wrażenie większego uniwersum. Dlatego nowi gracze mogą odczuwać zagubienie, próbując zrozumieć pełny kontekst historii. Remedy mogło lepiej zadbać o wprowadzenie dla odbiorców, którzy nie mieli okazji zapoznać się z poprzednimi przygodami Alana Wake’a.

Zobacz też: Co to jest DLSS i co daje w grach?

Drugi Alan Wake to dwie gry w jednym

Rozgrywka w Alan Wake 2 do pewnego stopnia utrzymana jest w duchu pierwszej części, z naciskiem na korzystanie ze światła, jako broni przed mrokiem. System walki został jednak przebudowany na rzecz bardziej dynamicznych acz rzadszych starć. Agentka Saga przeważanie walczy z dwoma, maksymalnie trzema przeciwnikami, gdzie każdy pojedynek będzie intensywny a chwila nieuwagi kosztować będzie nas rychłe wczytanie zapisu gry. Ostrożnie trzeba też obchodzić się z zasobami. Nie jesteśmy rozpieszczani w m.in. ilość dostępnej amunicji. Grasujący w lasach kultyści opanowani przez mrok pojawiali się w najmniej spodziewanych chwilach. Głównie na zasadach klasycznych jumpscarów, co w naszej ocenie nie do końca działa. Ta „najtańsza” forma straszenia jakoś nie pasuje nam do klimatu i formuły tego tytułu.

Podzielenie opowieści na dwie kampanie sprawiło, że teoretycznie otrzymaliśmy dwie gry w jednej. W roli agentki Sagi skupiamy się na rozwiązaniu tajemnicy morderstw w miasteczku Bright Falls. Główna część rozgrywki skupia się na zbieraniu poszlak i przesłuchiwaniu mieszkańców, żeby zebrać wystarczająco dowodów do rozwiązania sprawy. Ogółem minie sporo czasu nim dojdzie do pierwszej walki. Tempo jest niespieszne, zatem mamy mnóstwo czasu na eksplorację. W samym dochodzeniu pomaga „Pałac Umysłu” będący manifestacją umysłu Sagi. Przenosimy się do niego w dowolnym momencie a jego wizualizacja przypomina pokój. To tu łączymy dowody i tworzymy profile psychologiczne. Bez łączenia śladów zatrzymacie się w martwym punkcie.

Rozgrywka Alanem wygląda zupełnie inaczej. W skórze pisarza lądujemy w świecie na pograniczu sennego koszmaru. Mechanika światła służy do manipulowania otoczeniem a dodatkowo mroczna wersja Nowego Jorku zmienia się w oparciu o pisarską twórczość Alana. Także w jego przypadku mamy dostęp do „Pałacu Umysłu”, ale działa on nieco inaczej. W późniejszych etapach przygoda komplikuje się znacząco, poprzez ilość wariantów lokacji ulegających zmianie manipulacją światłem i słowem.

Zobacz też: Przez ciernie do gwiazd. Recenzja Starfield

Zobacz też: Modern Warfare 3 – nasze wrażenia po ograniu bety

Na pewnym etapie uzyskujemy dowolność w przenoszeniu się między historiami obu bohaterów. Każdą możemy ukończyć jednym tchem osobno i ruszyć do kolejnej. Nie zalecamy jednak takiego rozwiązania. Obie przygody przeplatają się w newralgicznych dla fabuły punktach. Chcąc lepiej zrozumieć całą historię zasadnym będzie chronologiczne przechodzenie między obojgiem postaci. Plus, że kampanie są od siebie całkowicie różne, co urozmaica naszą przygodę.

Alan Wake mówi Nie kartom Pascal i RDNA

Kontynuacja gry Alan Wake ukazała się na PC oraz konsolach obecnej generacji. Produkcja wzbudziła dwie kontrowersje. Po pierwsze, na żadną platformę nie ukazała się wersja pudełkowa. Po drugie, od strony technicznej tytuł na komputerach do poprawnego działania wymaga obsługi przez kartę graficzną tzw. mesh shaders. Tym samym korzystając z układów AMD RX 5000 albo Nvidia GTX 10 nie pogramy w najnowszą produkcję Remedy. Będąc dokładnym, Alan Wake 2 uruchomimy na GTX 1080 Ti, ale gra będzie działać ledwo w 25 klatkach niezależnie od ustawień grafiki.

Na tym nie koniec. Tytuł ten stawia również drakońskie wymagania przed młodszymi układami graficznymi. Na ten przykład RTX 3060 w 1080p wymaga od nas sporych kompromisów i to po uruchomieniu DLSS. Czy ma to uzasadnienie w oprawie graficznej? Na pierwszy rzut oka Alan Wake 2 prezentuje się imponująco. Świat gry jest pełen szczegółów, a atmosfera jest zatopiona w mrocznej estetyce, której tak bardzo oczekiwali fani serii. Ogólna implementacja śledzenia promieni (ray tracing) miejscami tylko jeszcze bardziej podkreśla atmosferę. Remedy uwzględniło również path tracing dla entuzjastów z kartami RTX 4090.

Na poziomie technicznym potworki pokroju Starfield przegrywają starcie z Alan Wake. Umówmy się jednak, że w segmencie gier AAA poprzeczka od dłuższego czasu jest dość nisko zawieszona. Jednocześnie, o ile grafika jest imponująca, należy ocenić ją także w kategoriach nierównej. Nie brakuje tekstur czy miejsc w lokacjach niczym rodem z początku generacji PlayStation 4 czy nawet PlayStation 3. Niedoskonałości w animacjach postaci oraz mimice twarzy sprawiają, że ruchy wydają się nieco sztywne – wręcz drewniane, co łamie immersję. Warto też wspomnieć o różnego rodzaju ograniczeniach i rozwiązaniach na poziomie rozgrywki typowych dla „tunelowych gier” sprawiających wrażenie tytułu, który nie wyewoluował za bardzo z formuły znanej od ponad dwóch dekad. Niemniej, biorąc pod uwagę ogólny poziom detali i staranność, jaką poświęcono otoczeniu, można to uznać za niewielki punkt krytyki.

Czy Alan Wake 2 powalczy o GOTY?

Po 13 latach od konsolowego debiutu otrzymaliśmy ciekawą kontynuację, z fascynującą narracją, ogólnie całkiem imponującą grafiką, dostarczającą gamingowe doświadczenie pełne emocji. Podsumowując, Alan Wake 2 to godna kontynuacja oraz dowód na to, że segment gier AAA wciąż stać na odrobinę innowacji. Mimo pewnych niedoskonałości w animacjach postaci i miejscami bardzo zagmatwanej fabuły dla nowych graczy, gra z pewnością zasługuje na uwagę miłośników gatunku. Co tu dużo mówić, Remedy Entertainment od lat pozytywnie zaskakuje, dzięki próbie wychodzenia poza utarte schematy.

Zobacz też:

—————————————–

Dołącz do rodziny Optimus – polub i poleć nas znajomym!

Odwiedzaj naszą stronę na FacebookuTikToku oraz YouTube i poleć nas znajomym! Sprawdź nasze aktualne promocje i konkursy!